Wydarzenia historyczne w latach 1382-1386
czyli tło historyczne naszej działalności
W nocy z 10 na 11 września 1382 roku w Trnawie zmarł król Ludwik z dynastii Andegawenów, zwany w Polsce Węgierskim. Dwunastoletni okres jego panowania w Królestwie Polskim nie jest oceniany nazbyt pozytywnie, przyczyn takiego stanu rzeczy należałoby się dopatrywać w jego długotrwałych okresach nieobecności w kraju. Sprzyjało to rozprzężeniu aparatu administracyjnego i wzrostowi anarchii. Ludwik nie przywiązywał także zbytniej wagi do terytoriów należących kiedyś do monarchii piastowskiej, których odzyskania domagali się możnowładcy polscy. Aby zachować neutralny osąd należy jednak wspomnieć także o dodatnich aspektach jego rządów. Nie ograniczał On postępującego, po dobie rozbicia dzielnicowego, procesu scalania państwa polskiego i centralizacji władzy, kontynuował także, zainicjowany przez Kazimierza Wielkiego, rozwój ekonomiczny, zwłaszcza miast i mieszczan Królestwa Polskiego.
Śmierć króla zapoczątkowała dwuletni okres bezkrólewia, którego kres nastąpił wraz z koronacją Jadwigi 16 października 1384 roku (niektóre źródła podają ewentualną datę 15 października).
Sprawa sukcesji na tronie polskim nie była prosta. Zgodnie z testamentem zmarłego Ludwika korona miała przypaść jego starszej córce Marii. Kandydatka ta nie zdobyła zbyt licznego poparcia a to z racji osoby jej narzeczonego, Zygmunta Luksemburskiego (dynastia ta nie cieszyła się przyjaznym nastawieniem ze strony sporej ilości panów polskich). Kością niezgody była tu także postać starosty wielkopolskiego Domarata z Pierzchna, był on niepopularny wśród warstwy rycerskiej a Zygmunt nie kwapił się zbytnio z odwołaniem go ze stanowiska. Ostatecznie kandydatura Luksemburczyka i jego przyszłej żony Marii przepadła w związku z wydarzeniami na Węgrzech gdzie, wbrew woli zmarłego Ludwika, wyniesiono na tron wspomnianą powyżej królewnę. Po złych doświadczeniach z lat ubiegłych, panowie polscy nie byli już zainteresowani władcą nie rezydującym na stałe w granicach Królestwa Polskiego. Dlatego też na zjeździe w Radomsku, który odbył się 25 listopada Mało- i Wielkopolanie ustanowili, że tron polski obejmie ta z córek zmarłego Ludwika która zobowiąże się pozostać na stałe w Polsce. Z oczywistych względów Maria nie zdecydowałaby się na porzucenie stolicy węgierskiej, dlatego też w tym miejscu pojawia się kandydatura jej młodszej siostry Jadwigi. Z racji poparcia takiego rozwiązania nawet przez królową, wdowę po Ludwiku Węgierskim, Zygmunt został zmuszony do opuszczenia Polski, odmówiono mu nawet wjazdu do Krakowa.
Nie była to jedyna kandydatura do objęcia tronu polskiego, swoją szansę dostrzegał w zaistniałej sytuacji książę mazowiecki Siemowit IV. Zdawał on sobie sprawę, że dużym ułatwieniem dla jego aspiracji miałyby zaślubiny z Jadwigą. Chcąc zrealizować swój plan pokusił się nawet o zastosowanie pewnego fortelu. Dowiedziawszy się o planowanym przybyciu Jadwigi do Krakowa Siemowit ukrył się w orszaku arcybiskupa Bodzanta, zapewne z zamiarem uprowadzenia królewny i zmuszenia jej do zamążpójścia. "Przebiegły" plan księcia wyszedł na jaw i arcybiskupowi odmówiono wjazdu do miasta. Sam Siemowit zdołał jednak zdobyć poparcie dla swych aspiracji wśród części panów polskich, na czele z Bartoszem Wezenborgiem. Natomiast postać wojewody płockiego Abrahama Sochy miała zapewnić poparcie wśród rodu Nałęczów, nastawionego niechętnie wobec Andegawenów. Książę mazowiecki zaangażował się także finansowo i militarnie w spór między częścią panów polskich ze wspomnianym już powyżej Domaratem. Konflikt ten znamy pod mianem wojny Grzymalitów z Nałęczami.
Domarat z Iwna i Pierzchna posiadał silne oparcie w swym macierzystym rodzie Grzymalitów (m.in. Dzierżko z Iwna, Wierzbięta ze Smogulca, Grzymała z Oleśnicy, Mroczko z Zajączkowa). Wraz ze swoimi stronnikami był zwolennikiem osadzenia na tronie polskim Zygmunta Luksemburczyka. Stronnictwo to mogło także liczyć na poparcie kilku innych rodzin, dla przykładu wymienić tu można: Pałuków, Leszczyców z Pakości i Kościelca, Awdańców i Łodziców oraz najemników w osobach Macieja Borkowitza, Henryka Wedla i Mikołaja Rotenburga.
W zdecydowanej opozycji do Domarata i jego sposobu sprawowania urzędu stało tzw. stronnictwo ziemiańskie. Jednoczyło ono większość wielkopolskich rodów rycerskich, z wojewodą poznańskim na czele, Wincentym z Kępy h. Doliwa. Wśród przedstawicieli tego stronnictwa można wymienić także: Sędziwoja z Szubina h. Pałuki, Bartosza Wezenborga (od 11 stycznia, po walkach o zamek kaliski), Mikołaja z Chomiąży i Wenecji h. Nałęcz, Jana z Czarnkowa h. Nałęcz, Wyszotę z Kórnika h. Łodzic, Świętosława z Wąsocza h. Pałuki a od 8 marca 1383 roku także arcybiskupa Bodzętę.
W trakcie tej wojny przeciwne stronnictwa dokonywały wzajemnych najazdów na swoje dobra co przynosiło ogromne zamieszanie i zniszczenia. Domarat obsadził kluczowe zamki w Wielkopolsce podległymi sobie załogami. Stronnictwu ziemian nie udało się zdobyć twierdzy w Kaliszu ale w styczniu, wspierani przez wojska Bartosza Wezenborga, zdobyli Pyzdry. Dalsze dni konfliktu przyniosły bunt mieszczan Poznania wymierzony w Domarata i spustoszenie jego dóbr w Pierzchnie i Kromalicach. Sukcesem przeciwników Grzymality zakończyła się także bitwa z siłami wspierającego go księcia Konrada Oleśnickiego. W połowie lutego, w trakcie dwudniowej bitwy na polach piotrkowskich, Sędziwój Świdwa i Bartosz Wezenborg pokonali Domarata ale wkrótce potem ulegli siłom nadchodzącego z odsieczą dla starosty wielkopolskiego Wierzbięty ze Smogulca. Grzymalici wykorzystali zwycięstwo do wyprowadzenia kontruderzenia, które przyniosło spustoszenie kilku wsi oraz siedziby Nałęczów - Szamotuł. Kres tego konfliktu nastąpił dopiero za sprawą mediacji Spytka z Melsztyna, Sędziwoja z Szubina, Mikołaja Bogori i Krzesława ze Szczekocin, którzy 8 marca 1383 roku doprowadzili do czteromiesięcznego rozejmu.
Po niepowodzeniu związanym z planowanymi zaślubinami z Jadwigą, Siemowit IV nie poddał się w swoich monarszych zamierzeniach. Skierował się przeciwko swojemu głównemu przeciwnikowi Spytkowi z Melsztyna, niszcząc jego siedzibę Książ, następnie zajął Kujawy. Te sukcesy skłoniły księcia do energicznego działania. Zwołał zjazd rycerstwa do Sieradza gdzie 16 czerwca 1383 roku, przy akceptacji arcybiskupa Bodzanty i dwóch biskupów, został obwołany królem. Ostatecznie zrezygnował jednak z koronacji widząc brak silniejszego poparcia ogółu możnych dla swoich aspiracji. Działania księcia Siemowita zmierzające do umocnienia jego pozycji w Wielkopolsce doprowadziły do wznowienia walk Grzymalitów z Nałęczami. Skutkiem tego były dalsze spustoszenia w tej dzielnicy Królestwa Polskiego.
Faktyczny kres staraniom księcia mazowieckiego o tron polski przyniosła interwencja Małopolan wspieranych przez Zygmunta Luksemburskiego z wojskami węgierskimi, jako reprezentanta interesów przyszłej królowej Jadwigi. Książę mazowiecki nie miał dość sił aby stawić skuteczny opór i przy pośrednictwie Władysława opolskiego 6 października 1383 roku podpisał ugodę, natomiast 21 kwietnia 1385 roku w Krakowie, jego reprezentant, biskup poznański Dobrogost Nowodworski, podpisał rozejm z przedstawicielami Mało- i Wielkopolski. Tron polski objęty został przez Jadwigę dopiero jesienią 1384 roku, po długich rokowaniach z jej matką królową Elżbietą, węgierska królewna miała wtedy 10 lat.
W tym czasie widoczne staje się już zdecydowane przejęcie inicjatywy politycznej w Królestwie Polskim przez panów małopolskich. To oni przewodzili rozmowom z Władysławem Jagiełłą, przyszłym małżonkiem Jadwigi a od 4 marca 1386 roku Królem Polski.
Marcin Glinianowicz
